Biwaki z Wyprawomaniakiem

CO WARTO WIEDZIEĆ?


Czym są biwaki?

Weekendowe wyjazdy turystyczno-krajoznawcze, podczas których wspólnie odkrywamy ciekawe miejsca, zwiedzamy zabytki, poznajemy historię i dobrze się bawimy.

Dla kogo?

Dla członków Klubu Wyprawomaniaka, niezależnie od wieku
i sposobu podróżowania. Można przyjechać kamperem, samochodem, motocyklem.

Jak wyglądają?

Podróżujemy własnymi środkami transportu. Zwiedzamy miasta
i miasteczka (najczęściej z przewodnikami), odwiedzamy muzea, uczestniczymy w warsztatach i korzystamy z lokalnych atrakcji
wg wcześniej przygotowanego przez Wyprawomaniaka programu.
Nie brakuje też czasu na wspólne wieczory.

Ile kosztuje udział?

Dotychczas opłata za jeden Biwak wynosiła 
200 zł za ekipę (do 5 osób) 
i obejmowała udział w biwaku oraz wszystkie atrakcje przewidziane
w programie. Uczestnicy we własnym zakresie pokrywają koszty wyżywienia, noclegów i dojazdu.

Jakie są zasady?

„Nie chlamy! Zwiedzamy!” Nasze biwaki są całkowicie bezalkoholowe. Stawiamy na wspólne odkrywanie ciekawych miejsc, dobrą zabawę i przyjazną atmosferę. Nie tolerujemy agresji, awantur ani zachowań zakłócających spokój pozostałych uczestników.

Jak dołączyć?

Napisz na redakcja@wyprawomaniak.pl.
Przedstaw swoją ekipę, napisz, skąd znasz Wyprawomaniaka,
i zostaw numer telefonu. Skontaktujemy się z Tobą i wyjaśnimy zasady członkostwa.
Roczna opłata członkowska za ekipę do 5 osób
wynosi 250 PLN (opłata za Biwak nie jest w nią wliczona)


Każdy biwak pisze własną historię. Tych historii mamy już sporo. Wybraliśmy kilka z nich. Zajrzyjcie z nami na Mazowsze, do Kotliny Kłodzkiej, na Pojezierze Drawskie i do Kutna.


MAZOWSZE. WRZESIEŃ 2025

Jednego wieczoru grill nad Wisłą i rozmowy o podróżach, następnego huk wybuchów, żołnierze w okopach i inscenizacja obrony Twierdzy Modlin. Wrześniowy biwak na Mazowszu miał dwa zupełnie różne oblicza i oba zdecydowanie przypadły nam do gustu.

W Wyszogrodzie stanęliśmy nad Wisłą, dokładnie tam, gdzie niegdyś znajdował się najdłuższy drewniany most w Europie. Zajrzeliśmy do miejscowego muzeum, weszliśmy na Wzgórze Zamkowe, a później przyszedł czas na grilla i długie rozmowy o podróżach. Tych, które już za nami, i tych, które dopiero czekają na swoją kolej.

W Modlinie zrobiło się zdecydowanie głośniej. Zwiedziliśmy twierdzę i potężną cytadelę, poznaliśmy historię Baśki Murmańskiej, niedźwiedzicy polarnej, która podczas wojskowej defilady zasalutowała marszałkowi Piłsudskiemu i podała mu łapę. Zajrzeliśmy również do Muzeum Kampanii Wrześniowej, ale najmocniejsze wrażenia dopiero na nas czekały. Inscenizacja obrony Modlina z 1939 roku, dziesiątki uczestników w historycznym umundurowaniu, pirotechnika i huk wybuchów sprawiły, że tym razem historii nie trzeba było sobie wyobrażać.

A później znowu był biwak, wspólny wieczór i rozmowy. Bo podczas tych wyjazdów równie ciekawe jak miejsca, które odwiedzamy, bywają historie opowiadane już po powrocie.

KOTLINA KŁODZKA. KWIECIEŃ 2026

Przez kilka kwietniowych dni ekipa Wyprawomaniaka eksplorowała Kotlinę Kłodzką, zgłębiając jej tajemnice. I chociaż program był mocno napięty, czasu wystarczyło jedynie na kilkanaście atrakcji.
No cóż, to region niezwykle bogaty w historię, ale jak powszechnie wiadomo: co się odwlecze, to nie uciecze. Jest pretekst, żeby tutaj wrócić.

Podczas kwietniowej odsłony biwaku zaglądaliśmy do pałaców, zamków i podziemi, słuchaliśmy opowieści przewodników i gospodarzy odwiedzanych miejsc, a czasem sami stawaliśmy się częścią ekspozycji. W Bystrzycy Kłodzkiej niektórzy z własnej woli pozamykali się w dawnych celach, a w kudowskim Muzeum Zabawek dorośli bawili się równie dobrze jak najmłodsi.

Było Międzylesie, Zamek na Skale w Trzebieszowicach, pałac w Gorzanowie, Izba Pamięci Violetty Villas w Lewinie Kłodzkim i zwiedzanie Kudowy-Zdroju. W Wambierzycach odwiedziliśmy bazylikę i słynną ruchomą szopkę, która zrobiła ogromne wrażenie zarówno na dużych, jak i na małych. Odszukaliśmy też miejsca znane z „Wielkiego Szu”, bo to właśnie Wambierzyce zagrały w filmie fikcyjny Lutyń.

A pomiędzy kolejnymi punktami programu?

Rozmowy, żarty, wspólne posiłki i wieczory spędzane razem. Bo można zobaczyć kilkanaście świetnych miejsc. Ale kiedy zwiedza się je w dobrej ekipie, cały wyjazd po prostu smakuje lepiej.



POMORZE DRAWSKIE. MAJ 2026

Jednego dnia zamykaliśmy czarownice w klatkach, innego ruszaliśmy wojskowym sprzętem na poligon. Były rycerskie zbroje, barokowe instrumenty, filmowe rekwizyty, eksperymenty, zamkowe podziemia i sporo okazji, żeby zamiast tylko oglądać, samemu wszystkiego spróbować. 

W pałacu w Siemczynie Magda przeprowadziła nas przez kilka epok i 300 lat historii tego miejsca. Zaglądaliśmy do kolejnych sal, słuchaliśmy dawnych instrumentów, oglądaliśmy porcelanę, piece z oryginalnymi kaflami i ogromną kolekcję przedmiotów zgromadzonych również na pałacowym strychu.

Na zamku Drahim historia stała się znacznie bardziej namacalna. Przymierzaliśmy kolczugi i zbroje, zaglądaliśmy do średniowiecznej spiżarni, a niektórzy trafili nawet do klatki. Marzena próbowała protestować, ale cóż… czarownice nie miały kiedyś łatwego życia.

Później przyszła pora na Muzeum Humoru i Absurdu. Kultowe polskie komedie, filmowe rekwizyty, wnętrza z PRL-u, różowa Warszawa i przyczepa Niewiadów skutecznie uruchomiły wspomnienia. Nikt się jednak nie awanturował, więc krawaty tym razem nie były potrzebne.


W Bornem Sulinowie zamiast oglądać pojazdy wojskowe, wsiedliśmy do jednego z nich i ruszyliśmy w teren. Wróciliśmy szczęśliwi i porządnie przykurzeni, a wieczorem przy ognisku było co wspominać.

Do tego Szczecinek, centrum nauki pełne eksperymentów i Świdwin, gdzie biwak zakończyliśmy na zamku, wędrując od wieży aż po podziemia.


KUTNO I OKOLICE | WRZESIEŃ 2026

W ciągu kilku dni zdążyliśmy zajrzeć na królewski dwór, cofnąć się do średniowiecza, zmierzyć z szachowym mistrzem i dotrzeć aż do Amazonii. Wrześniowy biwak z Wyprawomaniakiem miał naprawdę bogaty program, ale przecież nikt nie obiecywał, że będziemy odpoczywać.

W Pałacu Saskim przyjęto nas w strojach z epoki. Szybko okazało się, że życie na królewskim dworze miało swoje sekrety, a opowieści o Wettinach potrafią zaskoczyć nawet miłośników historii. Potem cofnęliśmy się jeszcze o kilka stuleci. Zamek w Oporowie, romańska archikolegiata w Tumie, Łęczyca… Przewodnicy mieli pełne ręce roboty, bo ciekawych historii w tej okolicy zdecydowanie nie brakuje.

Na szczęście nie wszędzie obowiązywała powaga. W Mandorii można było dać się ponieść zabawie, a w aquaparku zapomnieć o całym świecie. Podczas Dni Mobilności w Kutnie najmłodsi uczestnicy biwaku rzucili wyzwanie szachowemu mistrzowi. I choć przeciwnik miał doświadczenie, nasi zawodnicy nie zamierzali się poddawać!

W Strefie Podróżników Wyprawomaniaka z kolei spotkaliśmy Beatę Pawlikowską. Zabrała nas w krótką podróż do Amazonii, z której żal było wracać.

A wieczorami? Wieczorami biwakowe życie toczyło się dalej! Rozmowy, żarty i wspomnienia z całego dnia. Nikt nie zerkał na zegarek, a pomysłów na kolejne wyprawy przybywało szybciej, niż zdążyliśmy zrealizować poprzednie.